Tesla Roadster – już można rezerwować. Milion złotych w ciemno za „przybliżony priorytet”
Najpierw „wow”, potem przelew
Roadster wjeżdża po rampie, wisi do góry kołami, robi salto i ląduje na dyszach, a internet nie może wyjść z zachwytu. Chwilę później Tesla otwiera rezerwacje i po raz drugi wyciąga rękę po pieniądze klientów. Najpierw 22 tys. zł, a w ciągu 10 dni kolejne 190 tys. zł za Performance albo milion złotych za limitowanego Thrusta.
Milion złotych w ciemno
Za te pieniądze nie kupuje się samochodu. Według umowy rezerwacji klient zyskuje jedynie „przybliżony priorytet”, a sama rezerwacja „nie stanowi jeszcze umowy zakupu ani zamówienia pojazdu”. Cenę Tesla poda dopiero po konfiguracji auta. Terminu dostawy nie gwarantuje, bo Roadster jest „nadal w fazie rozwoju”. Wpłaca się więc milion złotych za auto, o którym nie wiadomo, ile będzie kosztować, co dokładnie zaoferuje i kiedy przyjedzie.
Zwrot na papierze
Regulamin na stronie Tesli obiecuje, że do podpisania umowy zakupu rezerwację można anulować i dostać pełny zwrot. To samo prawo – „z dowolnego powodu” – ma jednak Tesla. Pieniądze nie trafiają na osobny rachunek ani do funduszu powierniczego i nie są oprocentowane. Klient finansuje więc Teslę za darmo i na czas nieokreślony. A jak wygląda odzyskiwanie pieniędzy w praktyce, pokazała poprzednia runda rezerwacji.
Powtórka z 2017 roku
W 2017 roku Tesla zbierała po 50 tys. dolarów za rezerwację Roadstera, a za jeden z 1000 egzemplarzy Founders Series – 250 tys. dolarów. Produkcja miała ruszyć w 2020 roku, a auta do dziś nie dostał nikt. Znany youtuber technologiczny Marques Brownlee po ośmiu latach musiał wydzwaniać do Tesli, bo na stronie nie było przycisku anulowania, a ostatnie 5 tys. dolarów odzyskał dopiero po tym, jak opowiedział o sprawie w podcaście. Sam Altman, szef OpenAI (który zamówił Roadstera w 2018 r., a chciał anulować zamówienie w 2025 r.), odkrył z kolei, że mail do spraw rezerwacji już nie działa. Według Muska zwrot zrobiono w ciągu doby – ale dopiero po nagłośnieniu sprawy.
Roadster lata, pieniądze też
Teraz produkcja ma ruszyć w 2028 roku, czyli osiem lat po pierwotnym terminie. Według Reutersa na pokazie padł zasięg ponad 480 km – mniej więcej połowa tego, co obiecywano w 2017 roku. Obietnice się kurczą, terminy uciekają, a Tesla znów prosi o pieniądze z góry. Na razie Roadster lata tylko na pokazach. Pieniądze klientów pofruną znacznie szybciej – prosto na konto Tesli.
Zobacz także: