To była tylko kwestia czasu
Po tym, jak zadebiutował elektryczny AMG GT można było się spodziewać, że za jakiś czas podobna technologia trafi do SUV-a. Jego premiera odbyła się podczas festiwalu z okazji 140-lecia patentu Carla Benza. GT SUV ma 508 cm długości, 200 cm szerokości i 165 cm wysokości, a rozstaw osi wynosi 304 cm. Nadwozie jest przy tym dość klasyczne – to nie jest SUV coupe.
1169 KM i 2000 Nm
Topowy GT 63 korzysta z trzech silników z przepływem osiowym, które generują 1169 KM i 2000 Nm. Setka pojawia się po 2,7 s, 200 km/h po 7,2 s, a prędkość maksymalną można na życzenie podnieść do 270 km/h. Słabsze wersje to GT 55 z 816 KM i dwusilnikowy GT 53 z 544 KM. Wszystko to przy masie około 2,7 t.
454 km w 10 minut
Akumulator w mocniejszych wersjach ma 128 kWh netto i zapewnia do 700 km zasięgu. Moc ładowania sięga 710 kW, co w teorii pozwala odzyskać nawet 454 km zasięgu w 10 minut. Bagażnik mieści 607 l, a pod maską jest jeszcze 78 l miejsca.
V8 z głośnika
Żeby elektryk brzmiał jak AMG, Mercedes symuluje dźwięk silników V8 i sześciocylindrowych, nagrany w spalinowych modelach marki. Do tego dochodzą wirtualne zmiany biegów łopatkami i wibracje foteli. Kto woli ciszę, może przełączyć się na tryb Silent.
Postrach parkingów pod szkołami
Zamówienia ruszają 20 października, a w Niemczech bazowa wersja kosztuje 113 tys. euro. Interia szacuje, że w Polsce będzie to około 500 tys. zł – my obstawiamy więcej. Mimo to GT SUV na pewno się sprzeda i szybko zostanie postrachem osiedlowych uliczek i parkingów pod szkołami. Do samego auta trudno mieć pretensje, zastanawia raczej kierunek: czy prawie trzytonowy SUV naprawdę potrzebuje ponad tysiąca koni? Mercedes-AMG najwyraźniej uważa, że tak – i do kompletu dorzuca jeszcze V8 z głośnika.
Zobacz także: