Rakieta w Roadsterze
Musk to chyba największy efekciarz w motoryzacji i znów to udowodnił. W 2018 roku jeden z jego Roadsterów – seryjny model, który trafił na rynek w 2007 roku – poleciał w kosmos na pokładzie Falcona Heavy. Następcę pokazano w 2017 roku, a produkcja ma ruszyć dopiero w 2028 roku. Tesla sama gra tym wątkiem: „Włożyliśmy już Roadstera do rakiety. Teraz włożyliśmy rakietę do Roadstera”.
Salto bez kierowcy
Pokaz odbył się w czwartek w ośrodku testowym SpaceX w McGregor w Teksasie. Roadster wjechał po stromej rampie i zawisł do góry kołami, utrzymywany przez wentylator pod podłogą, który według Tesli wytwarzał wtedy około 4,5 t docisku. Potem obrócił się, zrobił salto i wylądował przy użyciu dysz. W środku nie było kierowcy. – Zrobiliśmy to, żeby nikogo nie zabić – tłumaczył Musk, przyznając, że powodzenie pokazu nie było pewne. Efekt „wow” trzeba mu oddać.
Latać będzie tylko Rocket
Nie każdy Roadster oderwie się od ziemi. Bazowy Performance ma aktywną aerodynamikę i system zasysania, a według Interii kosztuje co najmniej 50 tys. dolarów. Thrust za 250 tys. dolarów dostaje dysze z tyłu, które rozpędzają go do 60 mph w mniej niż sekundę. Latać ma tylko Rocket z dyszami dookoła nadwozia – Tesla pisze wprost: „Tak, potrafi latać”. Ta wersja nie jest jednak dopuszczona do ruchu po drogach publicznych i trafi tylko do wybranych przez firmę osób.
Roadster tylko z nazwy
Zastanawia też sama nazwa. Roadster to z założenia otwarty, dwumiejscowy samochód, tymczasem na prezentacji nie pokazano, by dach dało się zdjąć, a Tesla na swojej stronie w ogóle o tym nie wspomina. Na razie wygląda to raczej na sportowe coupé, a w przypadku latającego Rocketa – nawet jednoosobowe.
Dużo efektów, mało liczb
Wiadomo, że Roadster jest w pełni elektryczny, ale mocy, baterii, zasięgu ani prędkości maksymalnej Tesla nie podała. – Nie mówimy o długotrwałym locie. Mówimy dosłownie o podskakiwaniu – ocenił w rozmowie z CNN Roger Connor z Muzeum Lotnictwa i Przestrzeni Kosmicznej Smithsonian. Z wyglądem będzie pewnie jak z Cybertruckiem: jednych zachwyci, wielu skrytykuje, ale obojętnym nie zostawi nikogo. Na omijanie korków saltem w powietrzu przyjdzie jeszcze poczekać. I to raczej dłużej niż do 2028 roku.
Zobacz także: