Katastrofalne wyniki finansowe
Zysk operacyjny Subaru Corporation stopniał z 405 mld jenów do 40 mld jenów – w ciągu roku. Odpowiadają za to dwa czynniki. Cła USA na importowane auta, wynoszące 15 proc., uszczupliły wyniki o ok. 364 mln dolarów. To nie przypadek – ponad 70 proc. globalnej sprzedaży Subaru pochodzi z Ameryki, a połowa tych aut importowana jest wprost z Japonii. Dodatkowe 57,8 mld jenów firma odpisała w związku z pracami nad własnymi elektrykami.
Własny elektryk miał być gotowy w 2028 roku
Dotychczas Subaru oferowało elektryki (Solterrę, Uncharted i Trailseekera) opracowane wspólnie z Toyotą. Niezależny model, który miał ruszyć z produkcji od 2028 roku w nowym zakładzie w prefekturze Gunma, zostaje odłożony na bliżej nieokreślony termin. Prezes Osaki powiedział: „Opóźnimy moment wprowadzenia naszych elektryków na rynek. Chcemy przeprowadzić kompleksową rewizję całej strategii, łącznie z decyzją o tym, które modele w ogóle wprowadzić do sprzedaży."
Dalszy rozwój, mniejsze zasoby
Subaru zapowiada kontynuowanie prac nad „kluczowymi komponentami" elektryków – jednak przy znacznie okrojonym budżecie. Kiedy niezależny EV trafi do sprzedaży, na razie nie wiadomo. Osaki zaznaczył jedynie, że termin zostanie ustalony po uważnej obserwacji rynku.
Nie tylko Subaru
Japoński producent dołącza do coraz dłuższej listy marek weryfikujących plany elektromobilności. W ostatnich miesiącach podobne decyzje podjęły Honda, Ford, General Motors, Mercedes-Benz, Stellantis i Volkswagen. Wspólny mianownik jest wszędzie ten sam: popyt na elektryki rośnie wolniej niż zakładano, a klienci wciąż wolą auta spalinowe i hybrydy.
Zobacz także: