Jony Ive i granice dobrego smaku
Za sylwetkę Luce odpowiadają wspólnie Centro Stile Ferrari i biuro projektowe LoveFrom – założone przez Jonathana Ive'a, twórcę wyglądu pierwszego iPhone'a. Efekt tej współpracy to auto długie na 502 cm, szerokie na 200 cm i niższe od Purosangue o niemal 5 cm, z współczynnikiem oporu Cd 0,254 – bez aktywnej aerodynamiki. Sylwetka łączy cechy sedana, gran turismo i crossovera – tak, te wszystkie elementy udało się upchnąć do jednego samochodu.
Cztery silniki i łopatki, które nie zmieniają biegów
Każde koło obsługuje osobny silnik elektryczny, który został opracowany w Maranello przy udziale technologii z programu F80 i Formuły 1. Akumulator o pojemności 122 kWh pracuje w architekturze 800V, zasięg według WLTP sięga 530 km, a ładowanie prądem stałym odbywa się z mocą do 350 kW. Łopatki za kierownicą pełnią tu nową funkcję: prawa reguluje w pięciu krokach intensywność oddawania mocy, lewa – siłę rekuperacji. W trybie Launch Control auto generuje ponad 1000 KM i przyspiesza do 100 km/h w 2,5 sekundy, a prędkość maksymalna sięga 310 km/h.
Pięć miejsc, 597 litrów bagażnika i własny głos
Brak tunelu środkowego pozwolił Ferrari po raz pierwszy zaoferować pięć równoprawnych miejsc. Bagażnik mieści 597 litrów – rekord w historii marki. Wnętrze, o którym pisaliśmy już wcześniej, zaprojektował Ive i zachwyciło ono recenzentów (choć oczywiście nie wszytkich) jeszcze przed ujawnieniem reszty auta. Dźwięk to osobny rozdział, bo Luce nie udaje V8 ani V12, jak chociażby opisywany niedawno Mercedes-AMG GT 4-door coupe. Akcelerometry zbierają wibracje silników, algorytm filtruje niepożądane częstotliwości i wzmacnia te bardziej „muzyczne" – efekt jest słyszalny zarówno w kabinie, jak i na zewnątrz. Wygląda więc na to, że Ferrari uważa, że naturalne dźwięki silnika elektrycznego to coś, czym warto raczyć kierowcę.
Cena 550 000 euro i zamówienia od zaraz
Luce to nie limitowany projekt – to regularny model w gamie Ferrari, objęty 8-letnią gwarancją na układ napędowy bez limitu przebiegu. Cena startowa wynosi 550 000 euro, zanim klient sięgnie po opcje personalizacji. Zamawiać można od dziś – i naprawdę jesteśmy ciekawi, ilu klientów znajdzie ten model.
Zobacz także: