Od konceptu w Monachium do seryjnego modelu
Cupra pokazała Tindayę po raz pierwszy na targach w Monachium w 2025 roku jako wizję przyszłości marki. Początkowo spekulowano, że może to być następca Formentora, jednak ostatecznie auto zajmie wyższe miejsce w gamie – ponad modelami Raval, Born i Tavascan. Potwierdzenie decyzji o produkcji przekazał Markus Haupt, CEO marek Seat i Cupra, w rozmowie z brytyjskim magazynem Autocar. Haupt podkreśla, że projekt przechodzi właśnie etap doszlifowywania przez projektantów i inżynierów, a samochód na pewno pojawi się w salonach.
Platforma i napęd – decyzje jeszcze przed nami
Seryjna Tindaya nie powstanie na platformie SSP, na której oparty był koncept. Jaka architektura zostanie zastosowana – na razie nie wiadomo. Otwarta pozostaje też kwestia napędu, bo koncept wyposażono w range extender, jednak Haupt nie potwierdził, czy rozwiązanie trafi do wersji produkcyjnej. CEO marki deklaruje, że „wszystko jest na stole", jeśli chodzi o układ napędowy, a szczegóły techniczne zostaną ujawnione bliżej premiery. Oficjalnej daty debiutu rynkowego wciąż nie ma.
Rywale z wyższej półki
Cupra konsekwentnie buduje wizerunek marki nieco bardziej premium i kieruje Tindayą prosto w segment zdominowany przez Niemców i Skandynawów. Bezpośrednimi rywalami będą BMW iX3, Mercedes GLC EV, Volvo EX60 i Audi Q6 e-tron. Haupt podkreśla, że Cupra nie chce być marką mainstreamową – ma przyciągać klientów, którzy „szukają czegoś innego niż zwykły samochód". Biorąc pod uwagę coraz bardziej wyważoną stylistykę wspomnianych rywali, Tindaya może faktycznie wyróżniać się na ich tle.
Ambitne cele do 2030 roku
Tindaya ma pomóc osiągnąć ambitny cel. Seat i Cupra mają wspólnie osiągnąć 3-procentowy globalny udział w rynku do 2030 roku. Nowy flagowy elektryk ma być jednym z kluczowych elementów tej strategii – autem, które przeniesie markę na wyższy poziom zarówno wizerunkowo, jak i technicznie.
Zobacz także: