Wakacje to najniebezpieczniejszy okres na polskich drogach
Większy ruch, długie trasy, upały i wakacyjny pośpiech sprawiają, że letnie miesiące są szczególnie trudne dla kierowców. Policja przypomina o tym za pomocą mapy śmiertelnych wypadków drogowych, która codziennie publikowana jest na stronie internetowej policji oraz w mediach społecznościowych.
- Ponad 41 proc. wypadków drogowych ma miejsce od czerwca do września. Chcemy za pomocą tej mapy przyciągać uwagę i pokazywać, że takie wypadki mogą zdarzyć się każdemu - mówi Robert Opas z Komendy Głównej Policji.
Mapa śmiertelnych wypadków pokazuje skalę tragedii
Na mapie zaznaczane są wszystkie wypadki śmiertelne. Po kliknięciu w wybrany punkt można sprawdzić między innymi miejsce zdarzenia, jego rodzaj oraz liczbę ofiar.
Policyjna mapa pokazuje również statystyki z ostatniej doby, dane od początku wakacji oraz przypadki, w których ofiara zmarła w ciągu 30 dni od wypadku. Dzięki temu kierowcy mogą zobaczyć nie tylko pojedyncze zdarzenia, ale też skalę problemu w całym kraju.
Liczba punktów na mapie spada, ale ofiar wciąż jest za dużo
Policja zwraca uwagę, że w ostatnich latach liczba tragicznych zdarzeń w wakacje stopniowo maleje. Nie oznacza to jednak, że problem zniknął.
- Na szczęście liczba tych punktów na mapie z roku na rok jest coraz mniejsza. Ubiegły rok skończyliśmy liczbą 315 punktów. Nie oznacza to, że mieliśmy 315 ofiar, bo w niektórych wypadkach ginie więcej osób. To było 366 ofiar śmiertelnych. Dwa lata temu było 375 punktów, więc widać poprawę – przyznaje Robert Opas.
Według najnowszej aktualizacji przywołanej w materiale od początku wakacji odnotowano 101 śmiertelnych wypadków. Tylko poprzedniego dnia na polskich drogach zginęły 4 osoby.
Upał pogarsza koncentrację kierowcy
Letnie warunki mogą dodatkowo zwiększać ryzyko. Wysoka temperatura wpływa na samopoczucie, koncentrację i czas reakcji za kierownicą.
- Gorzej się czujemy, jest gorąco, a w związku z tym rośnie ryzyko niebezpiecznych sytuacji na drodze - mówi Anna Zielińska z Instytutu Transportu Samochodowego.
W upalne dni czas reakcji kierowcy może wydłużyć się nawet o 22 proc. w porównaniu z jazdą w komfortowych warunkach. Przy temperaturze w kabinie wynoszącej około 27 stopni Celsjusza lub więcej kierowca reaguje na zagrożenie o ułamek sekundy później.
Ułamek sekundy może oznaczać kilka metrów
Opóźniona reakcja może wydawać się niewielka, ale na drodze ma realne znaczenie. Już przy prędkości 50 km/h ułamek sekundy przekłada się na kilka dodatkowych metrów przejechanych przed rozpoczęciem hamowania.
Zobacz także:
- Straż miejska z nowymi uprawnieniami? Mandaty także na przejazdach kolejowych
- II Rajd Płocki z nowym kryterium AS-ów. Na starcie 82 załogi
- Chorwacja samochodem. Na te mandaty i kontrole trzeba uważać podczas wakacji