Z wielkich zapowiedzi została jedna sztuka
Według obecnych założeń jedynym elektrycznym Bentleyem ma być mniejszy SUV – pozycjonowany poniżej Bentaygi i spokrewniony technicznie z Porsche Cayenne Electric. To już dość czytelny sygnał, że marka woli sprawdzić popyt na jednym, strategicznym modelu, niż budować całą gamę elektryków, które mogłyby nie trafić w oczekiwania jej klientów.
Urban SUV w 2026 – i bez planu na wersję spalinową
Co ciekawe, ten pierwszy elektryk ma pozostać w pełni elektryczny – bez hybrydy, bez „range extendera” i bez awaryjnego planu z silnikiem spalinowym. Szef marki Frank-Steffen Walliser mówi wprost, że nie ma zamiaru dopisywać wersji spalinowej, bo to nie jest element strategii, a do tego byłoby „technicznie niewykonalne”. Auto ma bazować na platformie PPE Grupy VW (tej samej, na której stoją m.in. Macan Electric i Audi Q6 e-tron), a premierę zaplanowano przed końcem 2026 roku.
Hybrydy mają być podstawą, a elektryk dodatkiem
Równolegle w komunikacji mocno wybrzmiewa zwrot w stronę hybryd plug-in jako filaru oferty. W przypadku elektrycznego SUV-a podawane są za to bardzo poważne parametry technologiczne: architektura 800 V i ładowanie nawet do 400 kW, a także spekulacje o mocy sięgającej ok. 1000 KM (choć marka może wybrać spokojniejszą konfigurację). Bentley ma już testować auto i celować z debiutem w drugą połowę 2026 roku – tylko że po tym debiucie nie planuje się rozszerzania gamy aut w całości elektrycznych.
Zobacz także:
- Nowe radary w rękach policji
- Zakaz wjazdu chińskich samochodów do jednostek wojskowych
- Nowy obowiązkowy system w autach ma chronić rowerzystów przed „dooringiem”