Zamówienia zamknięte, A8 znika po 32 latach
Według dostępnych informacji proces wygaszania sprzedaży już się rozpoczął. Na rynku niemieckim zamówienia zamknięto w lutym, a w kolejnych krajach klienci mają dostać co najwyżej auta z placu lub z magazynów. W Polsce konfigurator informuje o wyczerpaniu kwot produkcyjnych, co w praktyce oznacza koniec możliwości zamawiania auta pod siebie.
Dlaczego Audi odpuszcza limuzynę?
Powód jest dość prosty. Obecna generacja ma już swoje lata (jej debiut nastąpił w 2017 r.) i zaczęła odstawać od rywali, a wyniki sprzedaży były wyraźnie słabsze niż w przypadku Mercedesa Klasy S czy BMW Serii 7. W tle są też większe problemy branży (koszty, normy, presja rynków), przez które producent najwyraźniej uznał, że tworzenie kolejnej generacji dużej limuzyny po prostu nie ma racji bytu i lepiej postawić na konstrukcję o większym potencjale sprzedażowym.
To nie musi być koniec A8 – ale luka potrwa kilka lat
Jednocześnie pojawia się ważne zastrzeżenie, że mimo wstrzymania zamówień, decyzja o następcy A8 ma już być podjęta, tylko że premiery należy się spodziewać dopiero pod koniec dekady. To oznacza realną lukę w gamie na najbliższe 3–4 lata. Wskazano też, że wcześniejsze pomysły (w tym elektryczna koncepcja Grandsphere) miały zostać odłożone, bo rynek nie sprzyja takiej limuzynie, a koszty mogłyby się nie zwrócić.
Nowy flagowiec – SUV zamiast limuzyny
Rola najważniejszego modelu w gamie Audi ma więc przejść na model Q9 – dużego SUV-a, który ma konkurować choćby z BMW X7. Wspomina się o debiucie w 2026 roku (równolegle z nowym Q7) oraz o szerokiej gamie napędów: od diesli i benzyn po hybrydy plug-in z elektrycznym zasięgiem przekraczającym 100 km. To jasny sygnał, że prestiż w premium coraz częściej ma dziś kształt SUV-a, a nie klasycznej limuzyny.
Zobacz także:
- Nowe radary w rękach policji
- Zakaz wjazdu chińskich samochodów do jednostek wojskowych
- Nowy obowiązkowy system w autach ma chronić rowerzystów przed „dooringiem”