Podatek od samochodów elektrycznych. USA chcą obciążyć właścicieli nowych aut

Podatek od elektryków – nowy pomysł w Stanach
Podatek od elektryków – nowy pomysł w Stanach
Źródło wideo: Raport Turbo
Źródło zdj. gł.: Raport Turbo
W Stanach Zjednoczonych coraz głośniej mówi się o nowych opłatach dla właścicieli samochodów elektrycznych. Zwolennicy zmian przekonują, że to sposób na finansowanie dróg, przeciwnicy widzą w tym próbę zniechęcenia kierowców do aut na prąd.

Elektryki są cięższe, więc powinny płacić za drogi?

Coraz częściej pojawiają się głosy, że samochody elektryczne w większym stopniu obciążają nawierzchnię niż auta spalinowe, ponieważ są od nich cięższe. Jednocześnie ich właściciele nie dokładają się do utrzymania dróg w taki sposób, jak kierowcy tankujący benzynę lub olej napędowy. Właśnie dlatego w Stanach Zjednoczonych pojawił się pomysł wprowadzenia nowej opłaty. - Samochody zeroemisyjne stają się na tyle popularne, że odstępuje się tam od istniejących przywilejów. Pojawiają się opłaty podobne do tych, które ponoszą właściciele aut z konwencjonalnym napędem, lub wycofywane są ulgi podatkowe - mówi rzecznik prasowy Instytutu Transportu Samochodowego Mikołaj Krupiński.

Czy nowa opłata dla właścicieli elektryków jest sprawiedliwa?

To pytanie budzi sporo dyskusji. Kierowcy samochodów spalinowych finansują utrzymanie dróg przy okazji tankowania paliwa, dlatego wysokość ponoszonych przez nich opłat zależy od liczby przejechanych kilometrów. - W przypadku Ameryki i tego pomysłu trzeba zadać sobie pytanie, czy wysokość tego podatku odpowiada obciążeniom ponoszonym przez właścicieli samochodów spalinowych, gdzie wydaje się on niższy - mówi Maciej Gis z Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności.

Ile miałby wynieść podatek od samochodów elektrycznych?

Zgodnie z propozycją właściciele samochodów elektrycznych w USA mieliby płacić rocznie równowartość około 470 zł. W przypadku hybryd typu plug-in opłata wynosiłaby około 110 zł. Problem polega na tym, że kierowcy aut spalinowych płacą obecnie średnio około 350 zł rocznie podatku drogowego, który jest już wliczony w cenę paliwa. Organizacje ekologiczne twierdzą więc, że nowa opłata może być próbą ograniczenia zainteresowania samochodami elektrycznymi. - Paradoksalnie dotychczasowe działania prezydenta Trumpa raczej wpływają na to, że samochody elektryczne stają się jeszcze bardziej popularne w Stanach, między innymi w związku z rosnącymi cenami paliw - mówi Maciej Gis.

Czy podobny podatek może pojawić się w Polsce?

W Polsce utrzymanie dróg finansowane jest między innymi z opłaty paliwowej. Do każdego litra benzyny doliczanych jest 21 groszy, a do litra oleju napędowego 45 groszy. Łącznie wpływy z tego tytułu wynoszą około 10 miliardów złotych rocznie. Na razie jednak wprowadzenie podobnej opłaty dla właścicieli samochodów elektrycznych nie wydaje się realnym scenariuszem. - Kiedy patrzymy na to, że dziś w Polsce mamy około 140 tys. samochodów w pełni elektrycznych, a cała flota aut osobowych liczy 26-27 milionów pojazdów, to na ten moment nie jest to jeszcze pytanie - mówi Wojciech Labuda z Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

Czy nowe przepisy w USA mają szansę wejść w życie?

Wszystko wskazuje na to, że tak. Projekt ma szerokie poparcie na amerykańskiej scenie politycznej. Przeciwne pozostają głównie organizacje ekologiczne, jednak ich sprzeciw może nie wystarczyć do zablokowania nowych przepisów.

"Raport Turbo" - gdzie i kiedy oglądać? 

Oglądaj "Raport Turbo" od poniedziałku do piątku o 18:00 i 22:00 na kanale TVN Turbo. W programie zawsze najnowsze doniesienia ze świata motoryzacji i techniki. Codziennie nowa dawka informacji o premierach, rajdach i wyścigach i najważniejszych wydarzeniach.

Zobacz także:

Autorka/Autor: KJ