Wyśmiewali elektryczne Ferrari, a chętnych nie brakuje. Roczny plan sprzedaży zrealizowany w dwa miesiące
Krytyka nie przełożyła się na sprzedaż
Ferrari Luce od początku wywoływało skrajne emocje. Najwięcej dyskusji wzbudzał wygląd samochodu, który wielu komentujących uznało za zbyt odważny jak na włoską markę. Mimo tego zainteresowanie klientów okazało się znacznie większe, niż zakładał producent. Jak informuje Financial Times, wszystkie egzemplarze zaplanowane do produkcji w ciągu najbliższego roku znalazły już nabywców zaledwie dwa miesiące po rozpoczęciu sprzedaży.
Ferrari nie zwiększy produkcji
Mimo ogromnego zainteresowania Ferrari nie planuje zwiększać produkcji modelu Luce. Producent zamierza utrzymać wcześniej założony wolumen, dlatego osoby składające zamówienia teraz będą musiały liczyć się z długim czasem oczekiwania na odbiór samochodu. Firma z Maranello zakładała, że w 2026 r. uda się sprzedać 500 egzemplarzy modelu Luce, i taki też cel został zrealizowany. Plan na najbliższe lata (a konkretnie do 2023 r.) zakłada sprzedaż 2500 sztuk tego elektryka.
Ponad 1000 KM i cztery silniki elektryczne
Luce to pierwszy w pełni elektryczny model w historii Ferrari. Napęd tworzą cztery silniki elektryczne – po jednym przy każdym kole – które w trybie Launch Control generują ponad 1000 KM. Energia magazynowana jest w akumulatorze o pojemności 122 kWh pracującym w architekturze 800 V. Producent deklaruje zasięg do 530 km według WLTP, możliwość ładowania z mocą do 350 kW, przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 2,5 sekundy oraz prędkość maksymalną 310 km/h. Dodatkowo łopatki przy kierownicy nie służą do zmiany biegów – prawa reguluje intensywność oddawania mocy, a lewa poziom rekuperacji.
Na zamówienie trzeba będzie poczekać
Ogromne zainteresowanie sprawiło, że lista zamówień obejmuje już całą produkcję zaplanowaną na najbliższe 12 miesięcy. Oznacza to, że nowi klienci, którzy zdecydują się na zakup Ferrari Luce, będą musieli uzbroić się w cierpliwość i poczekać na realizację swojego zamówienia.
Zobacz także: