Używana Tesla może kryć kosztowną historię. Niemal co piąta ma status szkody całkowitej

Tesla Model 3
Tesla Model 3
Źródło zdj. gł.: netcarshow
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Tesla pozostaje jednym z najpopularniejszych producentów samochodów elektrycznych w USA, ale analiza historii używanych aut tej marki pokazuje również mniej korzystną stronę ich popularności. Około 18-19 proc. analizowanych Tesli miało status „salvage”, czyli pojazdu uznanego przez ubezpieczyciela za szkodę całkowitą. W przypadku Modelu 3 i Modelu Y odsetek przekraczał 19 proc.

Tesla wyraźnie odstaje od innych marek

Tesla odpowiada obecnie za niemal połowę amerykańskiego rynku samochodów elektrycznych. Duża liczba tych aut na drogach oznacza również sporą grupę używanych egzemplarzy, które trafiają na rynek wtórny. Problem w tym, że część z nich ma za sobą poważne zdarzenia ubezpieczeniowe.

Z analizy amerykańskiego serwisu EpicVIN wynika, że samochody Tesli znacznie częściej niż wiele innych aut w podobnym wieku otrzymują status „salvage”. EpicVIN przeanalizował 273 mln numerów VIN dotyczących 338 marek i modeli. Dane pochodziły przede wszystkim z ofert sprzedaży używanych samochodów.

W zestawieniu obejmującym dane z sierpnia 2026 roku status „salvage” miało 13,7 proc. wszystkich analizowanych pojazdów. W przypadku Tesli było to około 18-19 proc.

Na uwagę zwraca również średni wiek samochodów tej marki uwzględnionych w analizie. Wyniósł on zaledwie 5,2 roku. Dla porównania, w grupie aut mających od 5 do 8 lat średni udział samochodów ze statusem „salvage” wynosił 7,5 proc.

Wyższe wartości odnotowano w przypadku Saturna, Mercury i Pontiaca, ale są to marki, które od wielu lat nie produkują już samochodów. Średni wiek analizowanych aut tych producentów przekraczał 20 lat. Wśród marek nadal obecnych na rynku drugie miejsce od końca zajęło GMC z wynikiem 8,3 proc.

Model 3 i Model Y z wysokim odsetkiem szkód całkowitych

Szczególnie dużo samochodów ze statusem „salvage” znalazło się wśród dwóch najpopularniejszych modeli Tesli.

EpicVIN odnotował 341 078 takich egzemplarzy Modelu 3, co odpowiadało 19 proc. wszystkich przeanalizowanych samochodów tego modelu. W przypadku Modelu Y udział był jeszcze wyższy i wyniósł 19,1 proc., choć w tym przypadku baza analizowanych pojazdów była mniejsza.

Nie oznacza to jednak, że podobnie wygląda sytuacja w przypadku wszystkich samochodów elektrycznych. Wśród analizowanych Nissanów Leaf udział pojazdów ze statusem „salvage” wyniósł 9,5 proc. Dla Hyundaia Ioniqa 5 było to zaledwie 2,4 proc.

Przy porównywaniu tych wyników trzeba jednak pamiętać o wieku poszczególnych modeli. Model 3 zadebiutował w 2017 roku, a Model Y w 2019 roku. Ioniq 5 pojawił się natomiast na rynku dopiero w 2021 roku.

„Salvage” nie oznacza automatycznie wraku

Sam status „salvage” może być mylący. Jak wskazuje amerykański serwis InsideEVs, nie musi on oznaczać, że samochód został całkowicie zniszczony.

Ubezpieczyciel uznaje pojazd za szkodę całkowitą wtedy, gdy jego naprawa jest nieopłacalna w stosunku do wartości auta. Znaczenie ma zarówno zakres uszkodzeń, jak i wartość samochodu oraz przewidywany koszt przywrócenia go do sprawności.

Z tego powodu wraz z wiekiem auta rośnie prawdopodobieństwo uznania go za szkodę całkowitą. Samochód, który jest już niewiele wart, może otrzymać taki status nawet po uszkodzeniach, których naprawa w przypadku znacznie droższego egzemplarza byłaby ekonomicznie uzasadniona.

Tym bardziej interesujący jest wynik Tesli. Średni wiek analizowanych samochodów tej marki wynosił tylko 5,2 roku, a mimo to niemal co piąty miał status „salvage”. Dla porównania Saturn osiągnął wynik 24,4 proc., ale średni wiek jego analizowanych samochodów wynosił aż 22,8 roku.

Spadek wartości Tesli może zwiększać ryzyko

Jednym z czynników mogących wpływać na wysoką liczbę szkód całkowitych jest wartość używanych samochodów elektrycznych. Tesle w ostatnich latach mocno traciły na wartości. Im niższa wartość pojazdu, tym szybciej koszt naprawy może osiągnąć poziom, przy którym ubezpieczyciel uzna ją za nieopłacalną.

Znaczenie mogą mieć również koszty napraw Tesli. Jeżeli przywrócenie uszkodzonego samochodu do stanu sprzed kolizji jest drogie, próg opłacalności naprawy zostaje osiągnięty szybciej.

W analizie pojawia się także przykład firmy Hertz, która ograniczała swoją flotę Tesli w związku z kosztami utrzymania oraz spadkiem wartości rezydualnej tych samochodów.

Nie oznacza to jednak, że każda Tesla ze statusem „salvage” jest poważnie zniszczona ani że wysoki udział takich pojazdów świadczy o problemach konstrukcyjnych samochodów tej marki.

Tesla ze statusem „salvage” może wrócić na rynek

Samochód uznany za szkodę całkowitą może zostać odbudowany. Po przejściu wymaganych kontroli może otrzymać status „rebuilt” i ponownie trafić do obrotu.

Według danych EpicVIN samochody ze statusem „rebuilt” stanowiły około 1,5 proc. wszystkich analizowanych pojazdów. Część takich samochodów może później pojawiać się na rynku wtórnym, również poza Stanami Zjednoczonymi.

Dlatego przy zakupie używanej Tesli szczególnie istotne jest sprawdzenie historii konkretnego egzemplarza.

Zobacz także:

Źródło: motoryzacja.interia.pl