Diesel wraca do co najmniej siedmiu modeli
Zmiana ma dotyczyć co najmniej siedmiu samochodów osobowych i dostawczych oferowanych w Europie. Na liście przewijają się m.in. Opel Astra i Opel Combo, Citroën Berlingo, Peugeot Rifter oraz DS 4. Wskazywane są też kolejne modele, w których diesel ma pozostać w ofercie – jak DS 7 oraz Alfa Romeo Tonale, Stelvio i Giulia.
„Słuchamy klientów” – i to jest klucz
W oficjalnym stanowisku podkreślono, że chodzi o utrzymanie diesli w gamie, a w części przypadków nawet poszerzenie wyboru układów napędowych. W praktyce to sygnał, że koncern chce dać klientom większą swobodę. Obok elektryków i hybryd zostają też rozwiązania, które wciąż mają realne uzasadnienie użytkowe – zwłaszcza dla osób robiących duże przebiegi.
Dlaczego diesel znowu ma sens dla producenta?
Powodów jest kilka, ale wszystkie kręcą się wokół pieniędzy i sprzedaży. Wskazywano, że wyniki koncernu w Europie spadały: o 3,9 proc. w 2025 r. i o 7,3 proc. rok wcześniej. Diesel bywa też tańszy od elektryka, oferuje duży zasięg na jednym tankowaniu i wciąż jest wybierany przez część kierowców ze względu na charakter użytkowania auta.
Rynek się zmienił, ale diesel nie zniknął całkowicie
W Europie diesle mocno straciły po Dieselgate, a ich udział w sprzedaży nowych aut spadł do 7,7 proc. w 2025 r., podczas gdy auta elektryczne miały 19,5 proc. Mimo tego Stellantis najwyraźniej uznał, że jest jeszcze spora grupa klientów, której nie chce oddawać konkurencji – zwłaszcza gdy część nowych graczy skupia się głównie na elektrykach i hybrydach plug-in.
Zobacz także:
- Skuter śnieżny czy quad? Który lepiej sprawdza się w pracy ratownika GOPR
- Ile koni ma ratrak? Tak pracują maszyny, które przygotowują stoki
- Napęd na cztery koła i…cztery śruby napędowe
Autorka/Autor: MM
Źródło zdjęcia głównego: Unsplash