Kontrowersja, która nie przeszkodziła w sprzedaży
Kiedy w 2020 roku Ford pokazał Mustanga Mach-E, część środowiska motoryzacyjnego odebrała to jako profanację – nazwa kultowego coupe trafiła na elektrycznego SUV-a, co wywołało burzę wśród fanów marki. Mimo tych emocji auto z czasem zyskało solidną pozycję na rynku. Ba, w Stanach Zjednoczonych regularnie sprzedaje się lepiej niż spalinowy Mustang, a po wycofaniu pickupa F-150 Lightning pozostał jedynym elektrycznym modelem Forda dostępnym w USA. To właśnie ten kontrast, czyli komercyjny sukces kontra decyzja o braku kontynuacji budzi największe zdziwienie.
Jasna odpowiedź podczas prezentacji nowej platformy
Podczas sesji pytań i odpowiedzi towarzyszącej prezentacji architektury Universal EV (UEV) jeden z fanów zapytał przedstawicieli Forda, czy nowa platforma trafi pod przyszłą generację Mach-E. Odpowiedź nie pozostawiła miejsca na interpretację: „Nie, nie będzie ona wykorzystywana w Mustangu Mach-E. Ta platforma została stworzona od podstaw, aby zmaksymalizować wydajność pojazdu". To istotny sygnał, bo UEV ma stać się fundamentem całej nowej rodziny elektryków Forda, a gdyby firma planowała drugą generację Mach-E, to sięgnięcie po tę architekturę byłoby naturalnym krokiem.
Pierwsza fala elektryków zrobiona "w niewłaściwy sposób"
Decyzja wpisuje się w szersze wyznanie szefa Forda, Jima Farleya, który wielokrotnie przyznawał, że pierwsza fala elektryfikacji marki – w tym sam Mach-E – została poprowadzona chaotycznie. Mach-E powstał na platformie zaprojektowanej wyłącznie dla tego jednego modelu. Później Ford pożyczył od Volkswagena płytę MEB do budowy elektrycznych Explorera i Capri, a ofertę uzupełnił elektryczną wersją Pumy. Sam projekt Universal EV powstawał inaczej – w wydzielonym, niezależnym zespole, do którego ściągnięto inżyniera z Tesli, z założeniem maksymalnej elastyczności i niższych kosztów produkcji. Pierwszym autem na tej platformie będzie kompaktowy pickup, a w kolejnych latach dołączą następne modele.
Escape jako duchowy, nie bezpośredni następca
Choć Mach-E zostanie bez kontynuacji, Ford nie zamierza rezygnować z elektrycznych SUV-ów w tym segmencie. Według nieoficjalnych informacji jednym z pierwszych modeli na platformie UEV ma być odrodzony Ford Escape, w Europie znany jako Kuga. Historycznie był to kompaktowy lub średniej wielkości SUV, więc to właśnie on może przejąć część klientów zainteresowanych dotychczas Mach-E. Nie będzie to jednak bezpośrednie zastępstwo, a osobny model zbudowany według zupełnie innej filozofii projektowej. Tymczasem europejscy klienci Forda muszą na razie zadowolić się czymś innym. W ofercie pojawiają się Renault ze zmienionymi znaczkami, jak Fiesta będąca w istocie elektrycznym Renault 5.
Obecna generacja zostaje na lata
Ford nie podał daty zakończenia produkcji obecnego Mach-E. Według amerykańskich mediów model ma pozostać w sprzedaży przynajmniej do 2027 roku, a w skrajnym scenariuszu – bez większych modernizacji – nawet do końca dekady. Z czasem auto będzie jednak coraz bardziej odstawać technologicznie i kosztowo od nowej generacji elektryków budowanych na UEV, co w segmencie EV, gdzie różnica nawet kilku lat ma ogromne znaczenie, prędzej czy później przełoży się na konkurencyjność modelu.
Zobacz także:
- Bolesław koło Olkusza zamiast obwodnicy ma „podwodnicę”. Droga zniknęła pod wodą
- Najbardziej zatłoczone drogi w Polsce. Są też trasy, które świecą pustkami
- Ile mandatów dostają rowerzyści w Polsce? Policyjne statystyki mogą zaskoczyć