Silnik: V6 i wybór mocy
Sercem P24 RS jest nowe, podwójnie doładowane V6 3.5. Donkervoort podaje 600 KM (441 kW) i 800 Nm przy 4500 obr./min, a szczyt mocy utrzymuje się do 7000 obr./min. Najciekawsze jest jednak to, że klient ma do wyboru trzy poziomy mocy: 400, 500 albo 600 KM – zależnie od tego, jakich wrażeń oczekuje na torze. Wspomniany silnik nie jest oczywiście autorską jednostką holenderskiej firmy – pochodzi z Forda GT.
Masa i osiągi: absurd w tabelce, jeszcze większy na drodze
Producent deklaruje masę pojazdu 780 kg, co przekłada się na 770 KM na tonę (w przypadku najmocniejszego wariantu mocy). P24 RS ma rozpędzać się od 0 do 200 km/h w 7,4 s i osiągać ponad 300 km/h. Napęd trafia na tył, a do tego jest 5-biegowy manual z krótkim skokiem lewarka. Elektroniki ma być mało – Donkervoort hołduje zasadzie, że im jej mniej, tym lepiej.
Podwozie i konstrukcja: karbon nie tylko na pokaz
Donkervoort mocno gra materiałami: rdzeń konstrukcji to hybryda stopów i elementów z włókna węglowego Ex-Core, a z przodu zastosowano jednolity, karbonowy moduł Fort-Ex. Do tego dochodzi aktywne zawieszenie i regulacja wysokości prześwitu.
Limit i cena: kto pierwszy, ten… ma P24 RS
Produkcja ma zostać ograniczona do 150 egzemplarzy. Cena startowa pada na poziomie 298 500 euro, co w polskich realiach oznacza ponad 1,2 mln zł – zanim jeszcze zacznie się zabawa w opcje. Krótko: to nie jest samochód dla wszystkich, ale dokładnie taki projekt buduje dziś wizerunek Donkervoorta.
Zobacz także:
- Klatka bezpieczeństwa na kołach. ATM A450 zbudowany na Śląsku
- Awangardowy następca Audi TT? Oto Concept C
- Beccari – tam, gdzie nie przejdzie, przeleci lub przepłynie
Autorka/Autor: MM