200 na cały świat, 100 dla Europy
Liczby są proste i bezlitosne: powstanie 200 egzemplarzy, z czego 100 trafi na rynki europejskie. To z góry stawia przypadkowych klientów na przegranej pozycji – można się spodziewać, że wszystkie sztuki trafią w ręce zdecydowanych kolekcjonerów, a po kilku latach ich wartość z pewnością będzie wyższa, niż w momencie pierwotnego zakupu.
Dwa nowe tryby AWD: SEB i MORIZO
Punktem wyjścia jest GR Yaris z pakietem Aero Performance, ale w tej edycji naprawdę pogrzebano w ustawieniach napędu. Pojawiają się dwa specjalne tryby 4x4: SEB (zamiast TRACK), który rozdziela moment 40:60 na korzyść tylnej osi i ma dawać bardziej „nadsterowny” charakter, oraz MORIZO (zamiast GRAVEL), nastawiony na większą przyczepność i pewność w zakrętach. W tym drugim podczas mocnego przyspieszania mechanizmy różnicowe na obu osiach są blokowane, a przy hamowaniu blokada jest stopniowo redukowana. Nazwa nie jest przypadkowa – Morizo to pseudonim Akio Toyody.
Wygląd jak z odcinka specjalnego i detale do podziwiania na postoju
Toyota podkreśla, że nadwozie ma rajdowy klimat: specjalny lakier (w materiałach pojawiają się nazwy Black Graphite / Black Gravite), matowo-czarne felgi, niebieskie zaciski i trójkolorowy akcent na atrapie chłodnicy nawiązujący do Francji. Do tego dochodzą winylowe grafiki na dolnych partiach drzwi i błotników, emblemat edycji na pokrywie bagażnika oraz… autograf Morizo na przedniej szybie. W środku też jest sportowo: znajdziemy tam m.in. pionowy hamulec ręczny obszyty skórą z szarymi przeszyciami, kierownica z trójkolorowymi przeszyciami, tabliczka z numerem seryjnym i grafiki trybów na cyfrowych zegarach.
Dlaczego właśnie teraz?
Ta edycja ma przypominać kunszcie Ogiera jako kierowcy rajdowego, który jak dotąd aż 9 razy sięgał po tytuł mistrzowski WRC – to najlepszy wynik w historii, ex aequo ze swoim rodakiem Sebastienem Loebem . Toyota dodaje też, że prototyp pokazano w Monako przed Monte Carlo, a sam Ogier miał tam szansę na kolejne (już 11.) zwycięstwo, jednak ostatecznie zajął trzecie miejsce – za Oliverem Solbergiem i Elfynem Evansem, którzy również prowadzili Toyoty.
Zobacz także:
- Nowy obowiązkowy system w autach ma chronić rowerzystów przed „dooringiem”
- Polacy odkładają naprawy samochodów na później lub nawet z nich rezygnują
- Elektryk z drugiej ręki - czy naprawdę jest się czego bać?
Autorka/Autor: MM