Powrót po 30 latach
Premiera odbyła się 30 lat po tym, jak w Paryżu pokazano koncept pierwszego dwuosobowego Smarta. Tamten model był przełomem, bo udowodnił, że do jazdy po mieście nie trzeba dużego auta. Dobrze, że takie samochody wracają, choć „europejskość” jest tu dziś umowna – Smart to spółka Mercedesa i Geely. Stylistykę przygotowali projektanci Mercedesa, a od 2020 roku marka produkuje wyłącznie elektryki.
Mały, ale pojemny
Nowy Smart ma 2746 mm długości, a jego promień skrętu wynowi 6,95 m. Koła rozstawiono w narożnikach nadwozia, a z Fortwo wraca dzielona klapa bagażnika, której dolna część służy jako ławeczka wytrzymująca do 120 kg. Bagażnik mieści od 305 do 527 l. Kabinę chroni nowa generacja klatki bezpieczeństwa Tridion, a w środku znalazły się dwa ekrany: centralny o przekątnej 10,1 cala i 8,8-calowy przed kierowcą.
82 KM z tyłu
Silnik umieszczony przy tylnej osi rozwija 60 kW, czyli 82 KM, i 130 Nm, a napęd trafia na tylne koła. Do setki Smart rozpędza się w 11,6 s, a prędkość maksymalna wynosi 140 km/h. Akumulator LFP o pojemności 35,8 kWh ma zapewnić do 290 km zasięgu według WLTP. Szybkie ładowanie z mocą 65 kW pozwala uzupełnić energię od 10 do 80 proc. w ciągu 20 minut. To jednak wartości wstępne, bo auto wciąż przechodzi homologację.
Sentyment ma swoją cenę
Zamówienia w Europie już ruszyły, a pierwsze auta trafią do salonów wiosną 2027 roku. Bazowa wersja kosztuje 19 990 euro, czyli od ok. 85 do 87,5 tys. zł w zależności od kursu, a za Premium trzeba zapłacić 24 490 euro. Tymczasem czteroosobowe Dacia Spring i Leapmotor T03 kosztują w Polsce od 73 500 zł i 73 900 zł (T03 w promocji), a Citroen zapowiada na 2028 rok nowe 2CV za 15 tys. euro. Za mniej samochodu trzeba więc zapłacić więcej. Fortwo udowodnił kiedyś, że w mieście wystarczą dwa miejsca. Teraz #2 musi przekonać, że warto za nie dopłacić.
Zobacz także: