Prawo jazdy w Wielkiej Brytanii - od czego zacząć?
W Polsce pierwszym krokiem do prawa jazdy jest zwykle zapisanie się do szkoły jazdy. W Wielkiej Brytanii procedura zaczyna się inaczej - od wniosku o tzw. prowizjonalne prawo jazdy, który można pobrać na poczcie.
To dokument niezbędny do rozpoczęcia nauki jazdy. O takie uprawnienie można ubiegać się już w wieku 15 lat i 9 miesięcy, a koszt wynosi 43 funty.
- Wniosek o prawo prowizjonalne złożyłam w wieku 16 lat i dostałam je bez problemu. To dość prosta dokumentacja. Idzie się na pocztę, bierze formularz, wypełnia go, a podpisać musi ktoś, kto ma brytyjskie obywatelstwo, brytyjski paszport albo na przykład lekarz rodzinny - mówi Weronika Sawicka, Polka mieszkająca w Wielkiej Brytanii.
Nauka jazdy na drogach publicznych
Prowizjonalne prawo jazdy nie oznacza pełnych uprawnień kierowcy. Pozwala jednak rozpocząć naukę na drogach publicznych. W aucie musi znajdować się osoba towarzysząca, która ma minimum 21 lat i co najmniej 3 lata posiada prawo jazdy.
Kandydat może uczyć się jazdy nie tylko z instruktorem, ale także z rodzicem, znajomym lub inną osobą spełniającą wymogi. Taka osoba może udzielać wskazówek, ale nie ma dodatkowego pedału hamulca, więc w sytuacji zagrożenia nie zatrzyma auta tak jak instruktor w samochodzie szkoleniowym.
Egzamin i tak trzeba zdać w centrum egzaminacyjnym
Niezależnie od tego, ile doświadczenia kandydat zdobędzie podczas jazd z rodziną albo znajomymi, finalnie musi podejść do egzaminu w centrum egzaminacyjnym. Dopiero jego zaliczenie daje pełne prawo jazdy.
Weronika Sawicka korzystała z prawa prowizjonalnego przez dwa lata, zanim zdecydowała się na egzamin.
- Miałam prowizjonalne prawo jazdy przez dwa lata i po tym czasie podeszłam do egzaminu - opowiada.
Egzamin zdała za drugim razem. Za pierwszym razem problem pojawił się na rondzie.
- Za długo stałam na rondzie. Auto za mną zatrąbiło i to oznaczało automatycznie oblany egzamin - mówi Weronika Sawicka.
Bez placu manewrowego. Nauka od razu na ulicy
W Wielkiej Brytanii nie ma placów manewrowych w takim rozumieniu, jakie znamy z polskiego systemu szkolenia. Nauka odbywa się bezpośrednio w normalnym ruchu drogowym.
Zdaniem Weroniki Sawickiej ma to swoje zalety.
- W Anglii nie mamy placów do jazdy, tylko od razu uczymy się jeździć po ulicy. Myślę, że to dobre rozwiązanie, bo uczymy się jazdy w takich warunkach, w jakich później poruszamy się po zdaniu egzaminu - dodaje.
Zobacz także: