Rekord, ale nie dla motoryzacji
Wartość całej setki urosła o 8,1 proc., do rekordowych 3,9 bln dolarów. W tym samym czasie 13 marek samochodowych z rankingu straciło 56,95 mld dolarów i są dziś warte około 280 mld. Dziewięć z nich jest na minusie, a tylko cztery zyskały. Interbrand wycenia przy tym samą markę, czyli jej wpływ na decyzje klientów i przyszłe zyski, a nie wartość rynkową firmy.
Toyota wciąż najwyżej
Najcenniejszą marką samochodową pozostaje Toyota – jedyna w pierwszej dziesiątce i warta więcej niż Tesla, Ferrari i Porsche razem. Mimo to spadła z 6. na 9. miejsce, a jej wartość zmalała o 20 proc., do 59,5 mld dolarów. To zaskakuje, bo sprzedaż idzie Toyocie dobrze – w Polsce od stycznia do września 2026 roku była liderem rejestracji. Interbrand zwraca uwagę, że rynek w Chinach skurczył się o około jedną piątą, a Toyota straciła tam mniej niż cały rynek.
Niemcy w odwrocie, Chińczycy bez fajerwerków
Mercedes spadł z 10. na 20. miejsce, BMW z 14. na 22., a Volkswagen z 56. na 71. Audi i Porsche straciły po kilkanaście procent. Według Interbrand niemieckie marki straciły w jednym kwartale 30–41 proc. sprzedaży w Chinach, a europejscy producenci „stawali się coraz lepsi, ale przestali być inni”. Na plusie są tylko Ferrari, Hyundai, Kia i BYD. Wzrost chińskiej marki o 5 proc. trudno jednak uznać za ostrą ofensywę.
Tesla w dół, Ferrari w górę
Tesla straciła 38 proc. i spadła z 25. na 50. miejsce. Interbrand pisze wprost, że filozofia Tesli „nigdy nie była większa niż jedna osoba”, a gdy jej szef zaczął budzić skrajne emocje, marka nie miała się na czym oprzeć. Muskowi bieda nie grozi, ale jego firmy, jak widać, nie muszą rosnąć bez końca. Tuż za Teslą jest Ferrari, które zyskało 15 proc. i już piąty rok z rzędu należy do najszybciej rosnących marek. Ferrari buduje ponad 10 tys. aut rocznie, Tesla dostarcza ich ponad 1,5 mln, a ich marki są warte niemal tyle samo. Enzo Ferrari powtarzał, że trzeba budować o jeden samochód mniej, niż wynosi popyt. Jak widać, to wciąż działa.
Zobacz także: