Elektryki w Polsce wciąż sprzedają się słabo. Gorzej jest tylko w jednym kraju Europy

Stacja łądowania samochodów elektrycznych.
Elektryki w Polsce wciąż sprzedają się słabo. Gorzej jest tylko w jednym kraju Europy
Źródło zdj. gł.: Raport Turbo
Polska uchodzi za jeden z najbardziej sceptycznych wobec aut elektrycznych krajów w Europie. Najnowsze dane ACEA pokazują, że rzeczywiście jesteśmy blisko końca stawki, ale nie zajmujemy ostatniego miejsca.

Elektryki w Polsce nadal mają pod górkę

Samochody elektryczne w Polsce wciąż nie zdobyły masowego zaufania kierowców. Choć coraz częściej pojawiają się w ofertach producentów, ich udział w rynku nowych aut pozostaje niski. Polacy znacznie chętniej wybierają hybrydy, które dla wielu osób są bezpieczniejszym kompromisem między tradycyjnym napędem a elektromobilnością. Powodów ostrożnego podejścia do elektryków jest kilka. Najczęściej wskazuje się wysokie ceny zakupu, ograniczoną dostępność publicznych ładowarek oraz obawy związane z zasięgiem. Znaczenie ma też styl podróżowania. Wielu kierowców w Polsce regularnie pokonuje dłuższe trasy, a w takich warunkach samochód elektryczny nadal bywa postrzegany jako mniej wygodny od auta spalinowego lub hybrydowego.

Polska druga od końca w Europie

Najnowsze dane ACEA, czyli Stowarzyszenia Europejskich Producentów Samochodów, obejmują rejestracje nowych aut osobowych w okresie od stycznia do maja 2026 roku. W tym czasie średni udział samochodów elektrycznych w Unii Europejskiej wyniósł 20 proc. Jeśli doliczyć także m.in. Norwegię, Szwajcarię, Wielką Brytanię, Islandię i Liechtenstein, europejska średnia rośnie do 21,4 proc. Na tym tle Polska wypada bardzo słabo. Elektryki odpowiadały u nas za 5,3 proc. rejestracji nowych samochodów osobowych. Niższy wynik odnotowano tylko w Chorwacji, gdzie udział aut elektrycznych wyniósł 4,1 proc.

15 krajów z najniższym udziałem elektryków

W pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku w 15 europejskich państwach udział samochodów elektrycznych w rynku nowych aut nie przekroczył 15 proc. Lista pokazuje, że sceptycyzm wobec elektromobilności nie jest wyłącznie polskim zjawiskiem. Najniższe udziały samochodów elektrycznych w rejestracjach nowych aut: Chorwacja - 4,1 proc. Polska - 5,3 proc. Słowacja - 5,8 proc. Estonia - 5,9 proc. Grecja - 6 proc. Łotwa - 6,2 proc. Czechy - 6,3 proc. Litwa - 7,2 proc. Bułgaria - 7,6 proc. Włochy - 8,2 proc. Rumunia - 8,3 proc. Hiszpania - 9,4 proc. Węgry - 10 proc. Cypr - 12,1 proc. Słowenia - 14,5 proc.

Polska jest więc bardzo nisko, ale różnice między kilkoma krajami są niewielkie. Słowacja, Estonia, Grecja, Łotwa i Czechy są od nas oddalone o mniej więcej jeden punkt procentowy.

Skandynawia pokazuje zupełnie inny obraz rynku

Na drugim biegunie znajduje się północ Europy. Liderem pozostaje Norwegia, gdzie samochody elektryczne są już właściwie rynkowym standardem. Od stycznia do maja 2026 roku odpowiadały tam za 98 proc. rejestracji nowych aut osobowych. Bardzo wysokie wyniki notują także inne kraje skandynawskie. W Danii udział elektryków wyniósł 80,1 proc., w Finlandii 47,7 proc., a w Szwecji 40,8 proc. Pierwszą piątkę uzupełnia Islandia z wynikiem 39,1 proc. Najwyższe udziały elektryków w Europie:

Norwegia - 98 proc. Dania - 80,1 proc. Finlandia - 47,7 proc. Szwecja - 40,8 proc. Islandia - 39,1 proc.

Polacy nie są przekonani, ale nie są wyjątkiem

Dane ACEA potwierdzają, że Polska należy do krajów, w których samochody elektryczne przyjmują się bardzo powoli. Jednocześnie nie jesteśmy w tej niechęci odosobnieni. Podobne problemy widać w wielu państwach Europy Środkowo-Wschodniej i Południowej.

Zobacz także:

Źródło: auto-swiat.pl