Chiny zaostrzają normy dla baterii w autach elektrycznych. Pożar dopiero po dwóch godzinach

Spalone części samochodu
Chiny zaostrzają normy dla baterii w autach elektrycznych. Pożar dopiero po dwóch godzinach
Źródło zdj. gł.: Raport Turbo
Chiny wprowadzają nowe wymagania dotyczące bezpieczeństwa baterii w samochodach elektrycznych. Ogniwa mają wytrzymać znacznie dłużej, zanim dojdzie do pożaru, a dodatkowym zabezpieczeniem ma być fizyczny przycisk odcinający akumulator. Eksperci wskazują, że to jedne z najbardziej rygorystycznych norm na świecie.

Pożar auta elektrycznego nadal może być wyzwaniem dla strażaków

Pożary samochodów elektrycznych zdarzają się rzadko, ale ich gaszenie wciąż może być czasochłonne. W przypadku płonącego auta z dużą baterią trakcyjną działania strażaków mogą trwać nawet kilka godzin. Producenci stosują już systemy pirotechniczne, które w razie wypadku odcinają dopływ prądu do akumulatora, ale chiński rząd uznał, że to za mało.

Na tamtejszym rynku mają obowiązywać nowe regulacje dotyczące bezpieczeństwa baterii. Najważniejsza zmiana dotyczy czasu, po którym ogniwa mogą się zapalić. Wcześniej było to pięć minut. Teraz wymóg wydłużono do dwóch godzin.

- Te chińskie normy są najbardziej rygorystyczne na świecie. Te ONZ-owskie czy europejskie przepisy mówią o tym, że bezpiecznie człowiek powinien wysiąść z samochodu, aby nic mu się nie stało. Nie mówią o pięciu, dziesięciu, piętnastu czy dwóch godzinach czasu, więc to jest na pewno krok w przód - mówi Bartłomiej Derski z wysokienapiecie.pl.

Dwie godziny zamiast pięciu minut. Eksperci mówią o dużej zmianie

Wydłużenie czasu odporności baterii na zapłon ma znaczenie nie tylko dla pasażerów, ale też dla służb ratunkowych. Dodatkowy czas może ułatwić ewakuację, zabezpieczenie miejsca zdarzenia i podjęcie działań przez strażaków.

- To jest przepaść, to jest po prostu gigantyczna przepaść i na pewno bardzo duże ułatwienie dla straży pożarnej - stwierdza Dariusz Balcerzyk z IBRM SAMAR.

Fizyczny przycisk do odcięcia baterii w aucie elektrycznym

Kolejnym rozwiązaniem przewidzianym w nowych regulacjach ma być fizyczny przycisk umieszczony w zasięgu ręki. W razie zagrożenia kierowca albo strażak mógłby całkowicie odciąć baterię od reszty samochodu.

Ten przycisk na pewno przyda się przy takich mniejszych kolizjach, bo przy tych większych ta pirotechnika i tak nam rozłącza baterię, a tutaj przy mniejszych strażak jeszcze na wszelki wypadek może wejść do samochodu, nacisnąć ten przycisk i mieć pewność, że ta bateria fizycznie została rozłączona od reszty samochodu - stwierdza Derski.

Takie zabezpieczenie może być szczególnie przydatne w sytuacjach, w których doszło do uszkodzenia auta, ale systemy awaryjne nie zadziałały automatycznie albo służby chcą mieć dodatkowe potwierdzenie, że układ wysokiego napięcia został odłączony.

Kontrola baterii po szybkim ładowaniu

Chińskie przepisy przewidują także kontrolę bezpieczeństwa baterii po 300 cyklach szybkiego ładowania. To kolejny element nadzoru nad stanem akumulatorów, które w samochodach elektrycznych pracują pod dużym obciążeniem.

Na razie nie wiadomo, czy Unia Europejska zdecyduje się pójść podobną drogą i wprowadzić podobne regulacje. Chińskie przepisy mogą jednak wyznaczyć nowy kierunek w dyskusji o bezpieczeństwie aut elektrycznych.

Pożary elektryków w Polsce są rzadkie

Choć temat pożarów samochodów elektrycznych budzi duże emocje, dane Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności pokazują, że takie zdarzenia w Polsce występują rzadko.

- W pierwszym kwartale mieliśmy 14 przypadków, jeżeli chodzi o pożary samochodów elektrycznych w porównaniu do ponad 2300 pożarów samochodów spalinowych - mówi Maciej Gis z Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności.

Ekspert zaznacza jednak, że sama liczba pożarów nie pokazuje całego obrazu, bo samochodów spalinowych jest na drogach znacznie więcej niż elektrycznych.

- Jeżeli byśmy odnieśli to do tej samej podstawy, czyli do tysiąca samochodów, to współczynnik pożarów jest taki sam dla samochodów elektrycznych, jak i samochodów spalinowych - dodaje.

Zobacz także:

Źródło: Raport Turbo
Autorka/Autor: DP