1000 zł za zignorowanie znaku
Wrocławscy samorządowcy chcą, aby podstawowy mandat za nieprawidłowe parkowanie wzrósł z obecnych 100 do co najmniej 500 zł. Jeszcze wyższe kary miałyby grozić kierowcom ignorującym znaki B-35 i B-36, czyli zakaz postoju oraz zakaz zatrzymywania się. W takich przypadkach mandat miałby wynosić od 500 do nawet 1000 zł. Rada Miejska Wrocławia przygotowała w tej sprawie apel, który ma trafić m.in. do premiera Donalda Tuska.
100 zł nie odstrasza kierowców
Zdaniem radnych obowiązująca obecnie stawka nie przystaje już do poziomu zarobków i inflacji. Samorządowcy twierdzą, że część kierowców traktuje 100-złotowy mandat jak niewygórowaną opłatę za parkowanie. Zwracają również uwagę na koszty postępowania mandatowego. Według przedstawionych wyliczeń procedura wobec nieprawidłowo parkującego kierowcy kosztuje od 120 do 180 zł. Oznacza to, że przy mandacie w wysokości 100 zł miasto dokłada do całego postępowania.
Taniej dostać mandat niż zapłacić za parking
Radni wskazują również na różnicę pomiędzy karą za nieprawidłowe parkowanie a opłatami w strefie płatnego parkowania. We Wrocławiu opłata dodatkowa za brak biletu wynosi 480 zł lub 240 zł, jeśli należność zostanie uregulowana w ciągu siedmiu dni. Tymczasem za zaparkowanie poza wyznaczonym miejscem kierowca może dostać 100 zł mandatu. Jak wylicza Interia, to mniej więcej tyle, ile kosztuje 14 godzin postoju w centrum miasta.
Na razie to tylko apel
Propozycja wrocławskich radnych nie oznacza, że kierowcy już muszą szykować się na 1000-złotowe mandaty. Samorządowcy nie mogą samodzielnie zmienić ogólnopolskiego taryfikatora, dlatego zwrócili się w tej sprawie do władz centralnych. Obecnie za niektóre wykroczenia związane z parkowaniem grożą już wyższe kary. Utrudnianie ruchu lub postój zbyt blisko przejścia dla pieszych czy skrzyżowania może kosztować do 300 zł, a zajęcie miejsca dla osób z niepełnosprawnościami – 800 zł.
Zobacz także: