Ceny litu wystrzeliły. Tanie samochody elektryczne mogą się oddalić

Zdjęcie ilustracyjne
Samochody
Źródło zdj. gł.: Raport Turbo
Jeszcze niedawno producenci aut elektrycznych korzystali z rekordowo niskich cen litu. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej - kluczowy surowiec do produkcji akumulatorów podrożał ponad trzykrotnie, co może utrudnić wprowadzenie na rynek najtańszych modeli.

Rynek litu odwrócił trend. Dwie decyzje zmieniły sytuację

Jeszcze w czerwcu 2025 roku tona węglanu litu klasy bateryjnej kosztowała niespełna 8,3 tys. dolarów. Obecnie ceny przekraczają już 25 tys. dolarów za tonę. Tak gwałtowny wzrost był efektem dwóch wydarzeń, które ograniczyły podaż surowca. Najpierw działalność wstrzymała kopalnia Jianxiawo w chińskiej prowincji Jiangxi należąca do koncernu CATL - jednego z największych producentów ogniw akumulatorowych na świecie. Niedługo później Zimbabwe zakazało eksportu koncentratu litu i innych nieprzetworzonych surowców mineralnych. To istotna zmiana, ponieważ kraj odpowiada za około 7 proc. światowej produkcji litu.

Podwyżek w salonach jeszcze nie widać, ale mogą nadejść

Rosnące ceny litu nie przełożyły się jeszcze bezpośrednio na ceny samochodów elektrycznych. Producenci akumulatorów i samochodów korzystają bowiem z długoterminowych kontraktów, które przez pewien czas chronią ich przed nagłymi zmianami na rynku surowców. Dodatkowo koszty produkcji baterii obniża rozwój technologii oraz coraz szersze wykorzystanie akumulatorów litowo-żelazowo-fosforanowych (LFP), które są tańsze od konstrukcji wykorzystujących nikiel i kobalt. Według danych BloombergNEF średni koszt pakietów akumulatorów w 2025 roku spadł do rekordowo niskiego poziomu 108 dolarów za kWh.

Najtańsze elektryki mogą okazać się droższe od planów producentów

Eksperci zwracają jednak uwagę, że obecne zabezpieczenia nie będą działały bez końca. Jeśli wysokie ceny litu utrzymają się przez kolejne miesiące, producenci będą zmuszeni zawierać nowe kontrakty na znacznie mniej korzystnych warunkach. Największy problem może dotyczyć modeli, które miały kosztować około 25 tys. dolarów i otworzyć elektromobilność na szersze grono klientów. Szczególnie narażone są samochody wyposażone w akumulatory typu NMC, zawierające nikiel, mangan i kobalt, gdzie udział kosztownych surowców pozostaje wysoki.

Droższy lit napędza inwestycje, ale utrudnia rozwój tanich elektryków

Wyższe ceny surowca mają również drugą stronę. Dla projektów wydobywczych realizowanych m.in. w Australii, Kanadzie czy Stanach Zjednoczonych oznaczają większą opłacalność inwestycji, które jeszcze niedawno były nierentowne. Jednocześnie producenci samochodów muszą mierzyć się z rosnącymi kosztami produkcji akumulatorów. Choć nic nie wskazuje na zahamowanie rozwoju elektromobilności, coraz więcej sygnałów pokazuje, że osiągnięcie bardzo niskich cen nowych samochodów elektrycznych może potrwać dłużej, niż jeszcze rok temu zakładała branża.

Zobacz także:

Źródło: motoryzacja.interia.pl