Nowe terytorium dla Hyundaia
Hyundai nie ukrywał od jakiegoś czasu, że planuje zbudować auto na ramie. Producent potwierdził to już w ubiegłym roku, a teraz pokazał platformę, która ma je podeprzeć – ukrytą pod koncepcyjnym nadwoziem Bouldera. Debiutujący w Nowym Jorku SUV zapowiada wejście w segment zdominowany przez Jeepa Wranglera i Forda Bronco. To zupełnie nowy kierunek dla koreańskiej marki, kojarzonej dotąd głównie z miejskimi crossoverami i elektrycznymi autami przyszłości.
Wygląd bez kompromisów
Boulder prezentuje dwubryłową sylwetkę utrzymaną w języku designu "Art of Steel". Według Hyundaia, jego pudełkowata forma zapewnia agresywne kąty natarcia, zejścia i prześwitu oraz dużą głębokość brodzenia. Auto jeździ na 37-calowych oponach terenowych i ma pełnowymiarowe koło zapasowe zamontowane na tylnej klapie. Do tego tylne drzwi otwierają się niczym w Toyocie FJ Cruiser.
Wnętrze z charakterem
W kabinie zamiast tradycyjnego zestawu wskaźników zastosowano wyświetlacz rozciągnięty wzdłuż dolnej krawędzi szyby, działający jak pełnowymiarowy HUD. Zaokrąglony panel deski rozdzielczej ma cztery małe kwadratowe ekrany LCD z fizycznymi przełącznikami, zamiast jednej wielkiej dotykowej tafli. Hyundai podkreśla przy tym, że materiały są nie tylko atrakcyjne wizualnie, ale i wytrzymałe – dostosowane do prawdziwego użytkowania w terenie.
Koreański, ale amerykański
Samochód zaprojektowano w USA i tam też ma być produkowany – z amerykańskiej stali i lokalnych materiałów. To nie tylko sposób na ominięcie ceł, ale i świadoma strategia dotarcia do patriotycznie nastawionych kupujących na tamtejszym rynku. Nowa platforma ramowa posłuży jako baza dla kilku modeli – w tym pickupa, który ma trafić do sprzedaży przed 2030 rokiem, oraz prawdopodobnie terenowego SUV-a.
Napęd pozostaje tajemnicą
Hyundai nie wspomina o możliwych układach napędowych, ale platforma ma być przystosowana do silników spalinowych, hybrydowych i w pełni elektrycznych. Producent zaznacza, że jest wciąż na wczesnym etapie jej rozwoju. Biorąc pod uwagę, że do końca dekady zostało już niewiele czasu, konkretów należy spodziewać się niebawem.
Zobacz także:
- Jazda bez uprawnień nawet do 30 tys. zł kary. Nowe przepisy dla kierowców
- Nowe kamery w Strefie Czystego Transportu
- Nie zgłosiłeś się na akcję naprawczą ASO, nie dostaniesz przeglądu
Autorka/Autor: MM